Aktualności

22 Maj

Zybi Tyszka po wygraniu trailsów do ADCC w Finlandii!

 

Król Zbigniew nie zwalnia tempa i osiąga ciągle świetne rezultaty. Zawodnik, a zarazem trener Piranha Gdynia zapewnił sobie udział na tegorocznych finałach ADCC po triumfie w zimnej Finlandii. Występ w Anglii będzie dla Zybiego bez wątpienia historycznym momentem w jego karierze. Prezentujemy wam wywiad ze Zbyszkiem na gorąco po jego wielkim sukcesie :)

Cześć Zbyszek, na wstępnie wielkie gratulacje zrealizowałeś swój upragniony cel i marzenie wielu zawodników- jedziesz na Mistrzostwa Świata ADCC! Co lepsze jeszcze do niedawna Twój wyjazd stał pod dużym znakiem zapytania. Powiedz jakiej kontuzji nabawiłeś się przed wyjazdem i czy w 100 procentach ją zaleczyłeś?

Witam!
Po powrocie z MP postanowiłem zrobić sobie przerwę, pojechać na Święta do domu i się w całości zregenerować. Nie dostałem niestety wolnego w pracy i musiałem zostać w Gdyni. Postanowiłem więc nie siedzieć w domu i zrobić sobie luźny trening przed Świętami. Podczas sparingu, kolega robił mi wycinkę i przypadkiem kopnął mnie kolanem w kolano. Lekko zabolało ale dokończyłem sparing, zrobiłem jeszcze jeden i wróciłem do domu . W nocy obudził mnie straszny ból kolana. Nad ranem gdy wstałem zobaczyłem potężny krwiak na kolanie. Nie mogłem ruszać nogą nie mówiąc o postawieniu jej na stopę. W pierwszej chwili myślałem, że złamałem rzepkę albo zerwałem więzadła. Na pogotowiu lekarz stwierdził że to zwykłe stłuczenie i nic mi nie będzie Po dwóch tygodniach zrobiłem luźny trening na siłowni, a w kolejnym zacząłem się luźno kulać na macie. Opuchlizna jednak się utrzymywała i nie było mowy żebym mógł na to kolano kleknąć. Czekałem na ten start dwa lata i nie potrafiłem z niego zrezygnować. Chwytałem się wszystkiego od masaży po wizyty u homeopaty, chirurga i ortopedy. Z dnia na dzień było coraz lepiej ale do dzisiaj mam dziwną narośl pod rzepką, która mi doskwiera. Tego typu krwiak może się podobno utrzymywać do dwóch, trzech miesięcy. Mam nadzieję jak najszybciej się z nim uporam i będę mógł normalnie trenować.

Opowiedz nam przebieg swoich walk, jak się dowiedzieliśmy nie miałeś żadnych wolnych losów i musiałeś stoczyć 5 zażartych pojedynków, opisz je proszę naszym czytelnikom.

W związku z kontuzją postanowiłem nie walczyć zapaśniczo tylko od razu wciągać do gardy i szukać dzwigni na nogi. W pierwszej walce ze Szwedem poniosły mnie emocje i zrobiłem mu wjazd w nogi co nie było najlepszym pomysłem, bo poczułem kolano skończylismy w zamkniętej gardzie. Jak tylko ją rozpiął, zeby mnie przetoczyć nożycami wskoczyłem do skrętówki i udało sie go odklepać. W drugiej walce czekałem aż przeciwnik zejdzie mi do nóg i jak tylko to zrobił wkręciłem się do taktarowa.W trzeciej walce z Włochem równiez czekałem, aż zacznie mnie sprowadzać. Jak tylko złapał mnie w gilotyne usiadłem do motylej i wkręciłem się do skretówki i równiez go skończyłem. Pierwsze 3 walki były stosunkowo szybkie. W półfinale spotkałem się z mocnym Finem Toni Lindenem. Wskoczył mi do nożyc ze stójki i skonczyliśmy w 50/50. Obaj szarpalismy sobie nogi z tej pozycji ale bez skutku. W regulaminowym czasie było 0:0 i wstalismy do dogrywki. Wiedziałem, że ma dobre sprowadzenia więć „wziałem rozpęd i wjechałem w niego”. Toni wybronił sprowadzenie a ja skończyłem w żółwiu. Próbował zajscia za plecy, udąło mi sie to wybronic i wciągnąć go do półgardy z której wkręciłem się do skętówki. Toni wybronił dzwignie ale starcił przy tym pozycje i wygrałem 2:0. W finale spotkałem się z Brazylijczykiem Eduardo Riosem. Wiedziałem, że w porównaniu z Tonim to bedzie łatwiejsza walka ze względu na warunki fizyczne Fina. Po jego sprowadzeniu walczyłem z półgardy, próbowałem helikoptera, a z niego wkretek do nogi. Po przejściu mi gardy obroniłem się zółwiem z którego próbował wpięcia za plecy a pozniej dosiadu. Po wybronieniu tych pozycji wciągnąłem go do półgardy i udało mi się wkręcic do taktarowa, którego po dłuzszym czasie odklepał.

Wraz z Tobą pojechała Twoja „Straż Przyboczna” mowa oczywiście o Twoich dwóch utalentowanych zawodnikach czyli Oskarze Piechocie i Łukaszu Michalcu. Jak zaprezentowali się Twoi wychowankowie na europejskich salonach?

Łukasz w pierwszej walce wygrał taktarowem z Włochem Morisem Cliffoni, a w następnej walce musiał uznać wyższość Skandynawa. Oskar po wolnym losie przegrał na punkty z Finem. Obaj są młodzi i bardzo perspektywiczni. Ja w ich wieku obijałem się na sparingach organizowanych przez Mirasa, a oni już walczą na zawodach międzynarodowych. Zapłacili frycowe i w przyszłości może być już tylko lepiej.


Do Światowych finałów zostało jeszcze trochę czasu, powiedz jak spędzi ten okres Zbigniew Tyszka i na których elementach skupi się najbardziej?

W czerwcu planuj wziąć udział w ME w grapplingu. W lipcu mamy obóz RDJJ Polska (na który serdecznie zapraszam), gdzie pod okiem Przemasa i Roberta mam zamiar poprawić błędy. Zamierzam skupić się na dźwigniach na nogi i w tym celu w sierpniu wybieram się do Radka Turka. Bede też ostro tyrać na siłowni pod okiem Rafała Sobieckiego, żeby w jak najmniejszym stopniu odstawać fizycznie od światowej czołówki. Zamierzam też ostro trenować z moimi przyjaciółmi w klubie dzięki którym jestem tu gdzie jestem.

Jak powszechnie wiadomo swój styl walki mocno wzorujesz na Pablo Popovitchu, teraz będziesz miał okazje stanąć naprzeciwko swojego idola. Z kim chciałbyś zawalczyć w pierwszej rundzie kwalifikacyjnej? Wiem, że przez pewien czas sen z powiek spędzał Ci Marko Helen … ?

Nie ma co się oszukiwać… w pierwszej walce zostanę najprawdopodobniej rozstawiony z którymś z faworytów kategorii. Jak powiedział Radek: Europejczycy zawsze zostają rzuceni na pożarcie Brazolom lub Amerykanom i lepiej dla mnie żebym trafił na zawodnika z USA bo wtedy mogę coś powalczyć wolałbym nie trafić w pierwszej walce na Pablo bo nie miałbym koncepcji na walkę poza desperackim pójściem po nogę ze stójki choć to pewnie będzie moja taktyka na finały ADCC Jeśli chodzi o Marko Helena to walczyłem z nim bardzo zachowawczo i teraz zupełnie inaczej podszedłbym do walki. Pewnie na siebie nie trafimy w pierwszej walce więc staram się o nim nie mysleć heh

Finały ADCC odbywają się 24 września, w tym samym miesiącu odbywa się także Grappling Arena, czy oznacza to, że nie wystąpisz na III już edycji tego prestiżowego turnieju?

Najprawdopodobniej przesuniemy GA na połowę października. Wielu zawodników tj. Cipek, Moks i inni pracują w wakacje na bramkach i nie mogą się dobrze przygotować do startu, dlatego też chcemy dać im co najmniej 6 tygodni na cykl treningowy, a przy okazji razem z Kamilem będziemy mogli skupić się na ADCC. GA to bardzo fajny turniej, który może z czasem przerodzi się w profesjonalną ligę submission i chcielibyśmy bardziej skupić sie nad jego rozwojem niż na samym starcie. Liczę na moją „staż przyboczną” i chciałbym pomóc jej w przygotowaniach, a nie skupiać się na sobie, więc pewnie odpuszczę start w tej imprezie nawet jeśli odbędzie się ona po ADCC

Na koniec chciałbym Ci życzyć, aby kontuzje omijały Cie szerokim łukiem i abyśmy w końcu mogli się cieszyć z pierwszego polskiego medalu na ADCC! Zostawiam miejsce na podziękowania lub pozdrowienia. Dzięki za poświęcony czas

Kwalifikacja na finały ADCC to szczególny moment w moim życiu więc pozwolicie że się troszkę rozwinę, prawie jak na rozdaniu Oskarów
Na początku dziękuję mojemu bratu Tomkowi za to, że sprowadził mnie do Gdyni, dawał mi przykład w młodości i pomagał mi w trudnych początkach samodzielnego życia w Gdyni. Zawsze mogę na niego liczyć, nawet w kryzysowych sytuacjach finansowych Dziękuje Przemasowi, że to że udzielił mi kredytu zaufania i stale rozwija RDJJ Polska własnym kosztem. Wszystkim moim trenerom: Łabudkowi, który orał mi psyche w młodości, Mirasowi za to, że we mnie zainwestował, Profesorowi Mistewiczowi, który nauczył mnie do perfekcji klepania, Radkowi za to, że mimo innej przynależności klubowej poprawiał moje błędy oraz Pawłowi Nastuli i Joczowi bez pomocy których nie zdobyłbym pierwszego MP w moim życiu. Nieocenione wsparcie miałem ze strony Zalka, który nauczył mnie „charakteru” Dziękuję również sponsorom: Piotrkowi Obarzankowi oraz Tomaszowi Dobkowskiemu którzy wspierają mnie finansowo (bez nich byłoby bardzo ciężko), Markowi z Fit Max za odżywki, Dudzikowi za fanty z Under Armoura oraz firmie Ground Game, która inwestuje nie tylko we mnie, ale także w moich zawodników! Rafałowi Sobieckiemu, który pokazał mi jak ważne jest przygotowanie fizyczne i zmienił moje podejście do treningu. Kamilowi Umińskiemu, który ogarnął mi CAŁY wyjazd do Finlandii, gdzie ja sam nawet nie kiwnąłem palcem! Na koniec dziękuję moim przyjaciołom z klubu, którzy nie są tylko moimi uczniami ale są dla mnie jak rodzina. Mogę zawsze na nich liczyć a ostatnimi czasy uświadomiłem sobie jak bardzo! Pozdrawiam wszystkich czytelników GrapplerINFO i dziekuje za możliwośc udzielenia Wam wywiadu.

Źródło: www.grapplerinfo.pl