Aktualności

10 Listopad

Relacja Zybiego Tyszki po ME ADCC

PODRÓŻ

Do Zagrzebia wyruszyliśmy w nocy z czwartku na piątek. Mieliśmy jechać busem z Krakowa ale w końcu pojechaliśmy na 2 auta (pozdrowienia dla Marcina). W Bielsku spotkaliśmy się z Heldem i Polokiem i przekazaliśmy im Konga i ruszyliśmy w trasę.
W Zagrzebiu byliśmy ok 12 w południe. Po wyjeździe z Polski poruszaliśmy się samymi autostradami ;-) tak więc podróż minęła sprawnie. Spaliśmy w eleganckim chyba 4-gwiazdkowym hotelu, który dla zawodników był po zniżce. Warunki pierwsza klasa. Nie można narzekać.

ZAWODY

Jeśli chodzi o organizację to wydawała się ona gorsza w porównaniu z pierwszą imprezą organizowaną w Polsce. Było też zdecydowanie mniej zawodników: czołówka ze Skandynawii i dużo miejscowych.

Stoczyłem 3 walki. W pierwszej wygrałem 4:0 chyba z judoką bo cały czas chwytał mnie z rusha i spodenki, a drugą trójkątem nogami. W trzeciej walce spotkałem się z moim koszmarem Marko Helenem z którym poległem 2 lata temu w Skale. Na samym początku walki wciągnął mnie do motylej gardy i pracował nad sweepem i dźwigniami na nogi. Próbowałem go docisnąć i na nisko przejść gardę ale idealnie mnie blokował. Dostałem dwie pasywności. Czas się skończył i wznowiono walkę od stójki. Czułem się że moje mięśnie się spompowały. Chciałem odczekać chwilę w stójce i go sprowadzić dowożąc przewagę do końca ale on zrobił to pierwszy. Próbowałem bronić sprowadzenia gilotyną ale uwolnił głowę i tak zdobyte 2 punkty dowiózł do końca. Miałem taktarowa i kimurę ale Marko to chyba mistrz defensywy, co zresztą udowodnił w następnych walkach.

WALKI POLAKÓW:

Jeśli chodzi o pozostałych zawodników z Polski:

Łukasz Michalec

ode mnie przegrał w pierwszej walce na punkty z brązowym medalistą naszej kategorii, ładna walka ale wynik na niekorzyść.

Kamil

w pierwszej walce pokonał gwiazdę KSW Taberę przez taktarowa w drugiej wpadł w trójkąta.
Kongo po kolei przewracał swoich przeciwników i w parterze kontrolował walkę. W półfinale wyeliminował poprzedniego Mistrza Europu. Chłopak ma co najmniej pół roku przerwy bo konkretnie strzeliło mu kolano. W finale prowadził przez 9 min na punkty by w końcówce dać sobie wpiąć nogi i przegrał 4:6.

Heldzik

wkurzył nas niesamowicie przed samym wyjazdem ale to co pokazał na ME wszystko rekompensuje. Pojechał z rozwaloną kostką a mimo tego dawał świetne walki które wygrywał przed czasem z dobrymi zawodnikami (Nikolas Rinier). W półfinale uległ mistrzowi kategorii na punkty. Zdecydowanie odstawał fizycznie. Za dwa lata myślę, że ostro namiesza w 77.

Polok

brak słów żeby opisać tego kolesia. Z taka niedowagą to aż nie do pomyślenia. W życiu codziennym jest trochę „zaj… mułem” ale na macie to bestia;-) w finale zabrakło szczęści. Zdobył plecy, założył mata leo ale zabrakło sekundy, żeby sędziowie zaliczyli to wpięcie albo przeciwnik odklepał. Byli jeszcze chłopacy z Poznania ale ich walk nie śledziłem.

Ogólnie wyjazd mimo przegranej uważam za udany. Sprowadził mnie na ziemię i pokazał jak wiele mi jeszcze brakuje do czołówki europejskiej nie mówiąc o światowej.

Na koniec jeśli można chciałbym podziękować firmie Golden Play Bis za ufundowanie wyjazdu, Dudkowi za wypożyczenia auta i kamery oraz firmom MDSport i Pit Bull za wsparcie w postaci ciuchów.

Pozdrowienia dla wszystkich czytelników grapplerinfo!!!

Źródło: www.grapplerinfo.pl